KORKI Z LEGIĄ - OTWORZYĆ ZAMKNIĘTE DRZWI

KORKI Z LEGIĄ - OTWORZYĆ ZAMKNIĘTE DRZWI
Data publikacji: 2016-02-02
Autor: Marcin Węcławek
Autor zdjęć: Jacek Prondzynski
- Legia spina się w walce o mistrzostwo, zepnijcie się i wy, żebyśmy w czerwcu mogli wspólnie zameldować wykonanie zadania – mówił Tomasz Zahorski z Fundacji Legii. Wszystko to na inauguracji stworzonej wspólnie z Fundacją Świat na Tak inicjatywy pt. ''Korki z Legią''

To nie było zwykłe popołudnie w znajdującym się w ścisłym centrum Warszawy liceum im. J. Dąbrowskiego. Panował gwar. Spora grupka wyraźnie zainteresowanej młodzieży szeleściła papierami, dopytując się o szczegóły. Przedstawiciele kadry nauczycielskiej i dyrektor szkoły patrzyli życzliwie. Pani Joanna Fabisiak, jeszcze przed chwilą opowiadająca barwne anegdoty, uśmiechała się szeroko.

– Po tym jak weszłam w życie społeczne, publiczne i założyłam fundację opartą na wolontariacie, zrozumiałam, że ludziom trzeba dawać nie rybę, a wędkę. A nie ma lepszej wędki niż ta edukacyjna. Dlatego od 15 lat prowadzimy stosowną działalność. Fundacja Legii zebrała informacje, dochodząc do wniosku, że mam na tym polu największe doświadczenie i sama się do mnie zwróciła. Jestem zachwycona tą współpracą. Dzięki temu, że Fundacja chce pomóc i ma do tego środku, wiele osób zda maturę, a bez matury wszystkie drzwi są dziś przecież zamknięte. Czy to nie jest fenomenalne? – entuzjazmuje się Joanna Fabisiak, osoba czynna politycznie, świadoma jednak doskonale tego, że – jak sama przyznaje – „posłanką się bywa, człowiekiem jest się zawsze”.

Działaczka sprawdzała się po wielokroć w temacie organizacji przedsięwzięć mających na celu dokształcanie młodzieży. Do tej pory stroniła od przygotowania maturzystów. Z bardzo prozaicznych powodów. Tu już nie wystarczą wolontariusze, bo zajęcia przedmaturalne wymagają dużej profesji metodycznej i olbrzymiego zaangażowania. To udało się dzięki połączeniu sił z Fundacją Legii. Rezultatem są trzymiesięczne „korki” z polskiego i matematyki dla stu osób. W śródmiejskim liceum uczyć będą się ci, którzy chcą wzbogacać swoją wiedzę, również osoby nie posiadające ku temu warunków. To pozytywistyczna w swoim duchu akcja, a zarazem ukłon w stronę młodzieży, której opiekunowie nie mają wystarczających środków, by sprostać ambicjom swoich podopiecznych. Czy potrzebny?

– Jak widać! – odpowiada podchodząca w tym roku do matury uczennica, Wiktoria. Choć to dopiero pilotaż projektu, zainteresowanie widać gołym okiem.

– Korepetycje zawsze są ważne! Uczenie się samemu jest o wiele trudniejsze, a nie każdy ma środki, żeby brać indywidualne „korki”. Dlatego uważam, że inicjatywa jest bardzo pomocna dla ludzi, którzy chcą zdać maturę – mówi Wiktoria.

W sukurs Wiktorii idzie polonistka, pani Aneta Jarosińska.

– W tej chwili na egzaminie maturalnym sprawdza się kompetencje, umiejętności, a nie wiedzę sensu stricte. Dawniej trzeba było wykuć historię literatury, a więc wystarczyło nauczyć się z repetytorium kiedy kto żył, co napisał i o czym to było. Dziś dostaje się zadanie typu matematycznego – jest problem, trzeba go zrozumieć, postawić tezę, dobrać argumenty. To wymaga umiejętności, które są do wyćwiczenia pod okiem nauczyciela – stwierdza nauczycielka.

– Młode pokolenie zawsze myśli, że wiele lepiej i że to, co my mu proponujemy, jest nudne – śmieje się pani Aneta. –  Ale jest też  przyzwyczajone do szybkiego i intensywnego zdobywania wiedzy. Jest gotowe do wzmożonego, trzymiesięcznego wysiłku, zwłaszcza, jeśli widzi po sobie szybki przyrost umiejętności i to, że ich przygotowania przynosi praktyczne rezultaty przy okazji zadań – dodaje. Praca z młodzieżą jej niestraszna, zapewnia, że jej odpowiedzią na „kulturę obrazka” jest zaplecze w postaci doskonale przygotowanej multimedialnie szkoły, zaś do tej pory ma na koncie same edukacyjne sukcesy. Gwarantuje, że jeśli ktoś chce się uczyć i będzie na „korki z Legią” uczęszczać, to z maturą sobie poradzi.

Fundacja Legii wraz Fundacją Świat na Tak dają bowiem szansę, ale trzeba ją jeszcze skrupulatnie wykorzystywać. To poważnie traktowane zajęcia, takie z dziennikiem, na których nie toleruje się nieusprawiedliwionych nieobecności. – Zasady są ważne i w nauce, i w sporcie – przypomniał Tomasz Zahorski z FL. – Ale kiedy nieobecność będzie w dniu meczu Legii, będziemy trochę bardziej wyrozumiali – mrugnął okiem do zebranych.

FUNDACJA JEST ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO